dr James F.Balch. Superantyoksydanty

Książka ta przedstawia bardzo interesujący paradoks – fakt, że tlen jest niezbędny do życia, a jednocześnie ten sam tlen przyczynia się do starzenia i śmierci. Zetknąłem się z tą zagadką, kiedy choroba zaatakowała moich bliskich ponad dwadzieścia lat temu.

W końcu lat 70. moja żona i dzieci zaczęły przewlekle chorować; choć byłem doświadczonym lekarzem, nie potrafiłem ustalić przyczyny choroby. W poszukiwaniu sposobów ich wyleczenia traciłem wiele czasu i pieniędzy. I choć zwróciłem się o poradę do najlepszych specjalistów, nie mogłem odkryć przyczyny choroby.

W końcu udałem się do sławnego lekarza, specjalisty w dziedzinie metod naturalnych. Zasugerował, że przyczyną choroby może być alergia, stanowiąca reakcję na spożywane produkty. Byłem zdumiony, kiedy zapytał: „Czy nie sądzi pan, że to potrawy spożywane przez pańską rodzinę spowodowały chorobę?”. Jeszcze bardziej zdziwiło mnie, kiedy dodał: „Czy pan wie, że pożywienie pańskiej rodziny może przywrócić jej zdrowie?”.

Prostota tych słów zdziwiła mnie i zaszokowała, ale stanowiła jednocześnie przesłanie wskazujące, że organizm staje się tym, co przyjmuje w pożywieniu. W tamtym czasie taka koncepcja była mi zupełnie obca. Nigdy nie uczono mnie podstawowej prawdy, że zdrowie człowieka jest bezpośrednio związane z żywnością, którą zjada lub której nie zjada, oraz że pożywienie może zatruwać organizm.

Ale kiedy zobaczyłem, jak poprawia się zdrowie żony i dzieci, a w końcu dochodzi do całkowitego ich uzdrowienia dzięki zmianom diety i wspomaganiu jej składnikami uzupełniającymi, postanowiłem zbadać ten problem.

Szybko doszedłem do wniosku, że podstawą dobrego stanu zdrowia jest układ odpornościowy, zwany też immunologicznym, i jego wydolność. Bez odpowiedniego systemu obronnego organizm staje się podatny na atak ogromnej ilości chorobotwórczych mikroorganizmów (zarazków) i niszczącego działania wolnych rodników (oksydantów, czyli utleniaczy). Wolne rodniki? Nikt mi nigdy o nich nie mówił. Co to jest? Wkrótce dowiedziałem się, że wolne rodniki są zwalczane przez antyoksydanty (przeciwutleniacze). Ale co to są antyoksydanty? Upraszczając, antyoksydanty to sprzymierzeńcy, wolne rodniki zaś to wrogowie.

Przeczytałem wiele prac, zawierających liczne dowody przemawiające za tym, że antyoksydanty skracają przebieg wielu chorób, zapobiegają im, a w niektórych wypadkach powodują wyleczenie. Stopniowo zacząłem rozumieć, że teorie na temat choroby, których uczono mnie na studiach medycznych, są niekompletne. Wielu chorób, z którymi miałem często do czynienia, jak rak i choroby serca, nie można było wyjaśnić za pomocą teorii zarazków, której mnie uczono. Musiało być coś więcej. W miarę dalszych dociekań, szeroki problem zaczął się zawężać.

Potwierdzało się, że zaburzenia układu odpornościowego są odpowiedzialne za rozwój raka i chorób serca – głównych śmiertelnych chorób w społeczeństwach krajów wysoko rozwiniętych gospodarczo. Jednocześnie zdałem sobie sprawę ze znaczenia antyoksydantów w zwalczaniu stresu oksydacyjnego. Koncepcja „stresu oksydacyjnego” wywołanego przez reaktywne substancje utleniające – wolne rodniki niszczące nasz organizm, będące ważnym czynnikiem przedwczesnego starzenia się, choroby i śmierci – była mi nieznana, zanim rozpocząłem moje poszukiwania.

W ostatnich latach nastąpił zwrot w pojmowaniu procesu chorobowego. Współczesna medycyna konwencjonalna przyjęła, że większość chorób jest wywołana przez zarazki, które należy zniszczyć, aby doszło do wyzdrowienia chorego. W tym celu stosuje się leki, antybiotyki, chemioterapię, radioterapię, a nawet zabiegi chirurgiczne.

Jednak szkoła myślenia, której stałem się zwolennikiem, uznaje też inne formy sztuki uzdrawiania. Dopiero teraz zaczynamy w pełni rozumieć, że choroba powstaje w wyniku utraty równowagi w organizmie z powodu zaburzeń odżywiania lub „zatrucia”. Aby odzyskać zdrowie, należy przywrócić równowagę organizmu, działając na jego korzyść, nie zaś przeciwko niemu.

W ciągu 35 lat praktyki lekarskiej jako chirurg i urolog stosowałem u pacjentów tradycyjne leczenie, jednak w wielu wypadkach jego wyniki rozczarowywały mnie, zwłaszcza wyniki leczenia raka pęcherza moczowego i gruczołu krokowego.

Kiedy zacząłem, oprócz tradycyjnego leczenia chirurgicznego i innych metod, zalecać pacjentom zmianę sposobu odżywiania i wspomaganie diety uzupełniającymi substancjami odżywczymi, stwierdziłem, że ich stan ulegał poprawie. W rezultacie byli o wiele bardziej szczęśliwi niż ci leczeni jedynie za pomocą radykalnych zabiegów operacyjnych, chemioterapii i (lub) radioterapii.

Nigdy nie uważałem siebie za nauczyciela, ale w istocie lekarze są nauczycielami i wkrótce przekonałem się, że uczenie pacjentów, jak mogą osiągnąć poprawę zdrowia przez zmianę diety i wspomaganie jej uzupełniającymi substancjami odżywczymi, owocowało wyzdrowieniem, jakiego do tej pory nigdy nie byłem świadkiem. To naprawdę robiło wrażenie. Po pierwsze, stwierdziłem, że podstawą każdego programu uzdrawiania musi być prawidłowe odżywianie i dieta prowadząca do uzyskania homeostazy, czyli równowagi środowiska wewnętrznego organizmu.

Odpowiednie odżywianie i prawidłowo funkcjonujący układ odpornościowy są niezbędne do zwalczania nie tylko bakterii chorobotwórczych, ale także wewnętrznych szkodliwych skutków działania wolnych rodników. Kluczem do wyzdrowienia jest równowaga i antyoksydacja.

Drugą rzeczą, której się nauczyłem, równie ważną jak pierwsza, jest konieczność eliminowania z organizmu substancji trujących. Odtruwanie stanowi podstawową część procesu zdrowienia.

Wreszcie, po trzecie, uznałem, że dla zdrowia niezbędne jest umiarkowanie. Tak więc okazało się, że każda skuteczna terapia musi odnosić się do człowieka jako całości. Strona fizyczna jest – oczywiście -ważna, ale należy brać pod uwagę również duszę i życie duchowe. Umysł, emocje i wola człowieka oraz stresy związane z codzienną egzystencją mogą być przyczyną poważnej choroby.